Asymmetry Festival 29,04 - 02,05



Już dziś wieczorem rozpoczyna się druga edycja Asymmetry Fesstival we wrocławskim Firleju. Bezprecedensowe jak na polskie warunki przedsięwzięcie, które w ostatnich miesiącach przeżywało dość ciężkie chwile w związku z wypadnięciem kilku zespołów z oficjalnego składu. Osobiście najbardziej jest mi żal Yakuzy(ponoć nic nie jest jeszcze pewne), strasznie jarałem się na ich koncert, był to dla mnie numer jeden. Może kiedy indziej dane mi będzie zobaczyć ich na scenie(nie wykluczone iż będzie to też Firlej). Ubiegłoroczna edycja pozostawiła na moim ciele głębokie i nadal niezabliźnione rany. Dwa kwietniowe weekendy będę wspominał z wielkim sentymentem oraz zadowoleniem. Intensywne koncerty, świetna organizacja oraz wielkie zespoły. Rok oczekiwania jak z bicza strzelił i oto stoimy u bram drugiej edycji festiwalu, który w stosunku do ubiegłorocznej charakteryzuje się większym rozmachem. Zainteresowanie imprezą wykroczyło poza ramy Polski i stało się międzynarodowym spektaklem, którego wspólnym mianownikiem jest muzyka. Oby za kilka dni po ostatnim koncercie wrażenia pozostały równie wspaniałe co rok temu. Wielu z Was pewnie spotkam przy barze czy pod sceną.
Życzę więc wyśmienitej zabawy, podpisanych plakatów, kupionych płyt i długich rozmów ze swoimi ulubionymi artystami. Dajmy im odczuć, że Polacy nie tylko są znani z kradzieży samochodów, ale potrafią zorganizować świetną imprezę i godnie przywitać zespoły pokonujące niekiedy tysiące kilometrów by czarować swoją muzyką.

29.04
The Mount Fuji Doomjazz Corporation
Zu
Bong-Ra
Drumcorps

30.04
Kylesa
Secret Chiefs 3
Year of No Light
Altar of Plagues
Dark Castle
Khuda

01.05
Jesu
Black Shape of Nexus
Time to Burn
TesseracT
Kasan

02.05
Esoteric
Mouth of the Architect
Necro Deathmort
Moja Adrenalina

03.05
EZ3kiel

Uthovar - Gospodarska Gomora [2009]



Młody, pochodzący z Chorwacji zespół swym brzmieniem bardzo przypomina Pelican z okresu krążka Ausrtalasia. Lekką różnicą jest fakt cięższego grania przez Uthovar. Instrumentalne dość krótkie kompozycje wahające się od dwóch do pięciu minut to mięsiste i bardzo konkretne kawałki, w których pierwsze skrzypce grają gitary. Wysoce zróżnicowane i świetnie przemyślane melodie, połamane i wielokrotnie sprawiających wrażenie strasznie poszarpanych, to kawałek naprawdę nieźle pomyślanych i wykonanych riffów. Zespół nagrał także kilka utworów na swej wcześniej wydanej epce w wersji akustycznej. Trzeba muzykom pogratulować pomysłu, post metal zagrany unpluged to dość oryginalne podejście do tematu.
Album udostępniony przez zespół za darmo.

Tracklist:
01. Bare Tuge 5:42
02. Poraz 4:01
03. Barbara 1:58
04. Kurva 3:44
05. Koraš Sam Majko 4:47
06. Jedem Balce 4:55
07. Dve Muve Na Krpi 1:53
08. Krvava Djeva 2:33
09. Siroče 4:25
10. Manje Soli Više Bibera, Kurvo 5:01

Myspace

Uthovar - Gospodarska Gomora download

Behold! The Living Corpse - Behold! The Living Corpse [2006]



Behold! The Living Corpse, zespół pochodzący z Chicago to kolejny projekt, który nie wytrzymał próby czasu i dwa lata temu muzycy rozeszli się pozostawiając po sobie ten oto album. Czego można się spodziewać przy przesłuchiwaniu krążka. Krótkie intro wprowadza nas delikatnie za pomocą noise`owych dźwięków do konkretniejszej części płyty. Ciężkie oraz utrzymane w wolnych tempach brudne riffy, zniekształcone melodie przypominające ścieżkę dźwiękową z retro horrorów oraz obłędnie brzmiące wokale tworzą wilgotną i bardzo niepokojącą mieszankę rytmicznych uderzeń gitar gdzieniegdzie opatrzone dźwiękami kojarzącymi się ze strojeniem bardzo starego radia. Album trwający lekko ponad czterdzieści minut to materiał raczej trudny w odbiorze, lecz ucho nieobojętne na tego typu propozycje powinno być w pełni usatysfakcjonowane.

Tracklist:
01. Curse of Skull Island 1:07
02. Feast of the Zombie 5:00
03. Death March 5:16
04. Return To Skull Island 3:40
05. Deadly Swarm 3:15
06. Go Spread Your Wings 12:50
07. Cask of Agaroth 10:35

Myspace

Behold! The Living Corpse - Behold! The Living Corpse download

Ramesses - Take the Curse [2010]



Powołany do życia na początku 2003 roku przez członków Electric Wizard zespół powraca z najnowszą płytą. Ostatnimi czasy zapomniałem prawie o tym bandzie, więc nowa płyta była dla mnie sporym zaskoczeniem, i z wielką, nieukrywaną ciekawością zagłębiłem się w materiał proponowany przez ten brytyjski zespół. Pierwsze co zwraca uwagę i trzyma w napięciu do samego końca albumu jest niesamowicie plastyczny i bardzo dopracowany wokal Adama Richardsona. Wielowymiarowość, duża charyzma i wysokie umiejętności wokalne stały się już niejako jego wizytówką znaną dzięki wcześniejszym krążkom. Całości projektu dopełniają świetne riffy w wykonaniu Tima Bagshawa, które swym powolnym i jednostajnym tempem buduje szkielet poszczególnych utworów. Wbrew pozorom każdy numer nie emanuje monotonią, czy powielaniem w nieskończoność tych samych patentów. Bogata warstwa kompozycyjna w świetny sposób urozmaici z pewnością wiele wieczorów. Z resztą Ramesses to marka sama w sobie. Kapela zajmująca stałe miejsce w panteonie sludge/stoner/doom metalu. Każdy utwór to ponure, przygnębiające kompozycje bogata warstwa stylistyczna wokali oraz rozwlekłe brudne solówki. Zachęcać do przesłuchania krążka nawet nie zamierzam, dla fanów takiej formy ekspresji drugi album Ramesses powinnien stać się pozycją obowiązkową.

Tracklist:
01. Iron Crow 7:03
02. Terrasaw 5:30
03. Black Hash Mass 5:10
04. Take the Curse 6:11
05. Vinho Dos Mortos 2:36
06. Baptism of the Walking Dead 7:12
07. Another Skeleton 6:01
08. Hand of Glory 4:07
09. The Weakening 3:54
10. Khali Mist 5:59

Myspace


Ramesses - Take the Curse download

We Lost The Sea - Crimea [2010]



We Lost The Sea to młody australijski zespół, który własnymi siłami wydał swój debiutancki album. Już od pierwszych minut tego krążka słychać wyraźne wpływy szwedzkiej, bardzo znanej kapeli. Mowa oczywiście o Cult Of Luna. Podobieństwo do CoL jest wszechobecne w muzyce proponowanej przez ten dziesięcioosobowy band. Muzycy w zręczny sposób kopiują dobrze znane patenty tak bardzo charakterystyczne dla skandynawskiej legendy. Wielopłaszczyznowe melodie, urywane gitarowe riffy, które momentami stają się motoryczne i niesamowicie wciągające. Brzmienie gitar właśnie to pierwszy wspólny mianownik tych zespołów. Za brzmieniem podąża prawie identyczna barwa głosu wokalisty, który w świetny sposób potęguje specyficzny klimat oferowany w tych pięciu propozycjach, gdzie ostatnia z nich przekracza długość dwudziestu minut. Fanów CoL materiał ten powinien przypaść bardzo do gustu, gdyż jest to kawałek naprawdę ciekawego i tak na dobrą sprawę świetnie znanego brzmienia za którym od kilku lat szaleje ogromna liczba entuzjastów tego rodzaju ekspresji.
Absolutna rekomendacja!

Tracklist:
01. The Vessel 3:49
02. Hail! Star Of The Sea 10:06
03. Balaklava Cold 2:08
04. Siege Of Sevastapol 6:46
05. March To Scutari 20:56

Myspace

We Lost The Sea - Crimea download

Empires - Freshwater Reflection [2010]



Kwartet z Minneapolis to zespół który wyrobił sobie mocną pozycję na post metalowej scenie powraca. Najnowsze dzieło Empires trwa niespełna trzydzieści minut, lecz każdy z utworów to porządne, instrumentalne granie. Jak przystało na ten zespół warstwa muzyczna jest niezwykle bogata we wszelkiego rodzaju ciekawe, rytmiczne tempa czy oryginalne melodie. Niekiedy moc utworów słabnie, na chwilę tylko ustępując miejsca stricte post rockowym przejścią. Po chwili jednak powraca na "właściwe " tory przedstawiając ciężką zaporę w postaci mocnych gitar oraz mocno hałasującej perkusji.

Tracklist:
01. Sun Settles Before Us
02. Horizon Ablaze
03. Trances
04. Freshwater Reflection

Myspace

Empires - Freshwater Reflection download

Titan - Colossus [2009]



Istnieją dwa zespoły o tej nazwie. Wydany pod koniec 2009 roku krążek zawiera pięć bardzo drapieżnych utworów trwających łącznie prawie trzydzieści minut. Każdy z nich to niesamowicie agresywne, momentami mocno atmosferyczne granie, podsycane wokalami w formie bardzo ekspresyjnych, gardłowych krzyków. Poziom zróżnicowania temp czy melodii jest wysoce zadowalający. Utwory niekiedy nabierają motorycznego tempa, stając się niesamowicie "mięsiste'', by już po chwili zdecydowanie zwolnić i nabrać rozmachu. Absolutnie fantastyczny krążek, pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji i niespodzianek, który pomimo tylko trzydziestu minut trwania daje wiele przyjemnych chwil. Charyzmatyczne wokalizy, atmosferyczne pejzaże czy piekielnie żarłoczne i bezkompromisowe riffy to niewielka część tego arcyciekawego materiału. Zespół dzięki połączeniu żywiołowości z cudownymi melodiami, przepełnionymi na wskroś żalem oraz pesymistycznym przesłaniem uplasował się dość wysoko w moim prywatnym rankingu.
Absolutna rekomendacja!

Tracklist:
01. The Glory Of The Fleet 7:01
02. Attention 0:37
03. The Standard 4:03
04. Next Winter 7:23
05. His Eminence 9:07

Myspace

Titan - Colossus download

Bibilic Blood - Z'Ha Doom [2009]



Bardzo przypominającym kolaż Black Sabbath z Jarboe brzmieniem przywitał nas młody zespół z Ohio. Debiutancki album zawierający dziewięć numerów to emanujące psychodelią utwory o dość prostej budowie, i monotonnych siermiężnych riffach. Jednak niesamowitą atrakcją jakiej doświadczymy zagłębiając się w odmęty albumu są oryginalne i niesamowicie brzmiące kobiece wokalizy. Począwszy od zachrypniętych, brudnych i charczących ryków, poprzez bardziej agresywne wrzaski, a skończywszy na niemalże czysto dziewczęcych zawodach. Dla wielbicieli ciekawych wokalnych popisów materiał ten okaże się wielką skarbnicą werbalnych atrakcji.

Tracklist:
01. Obsidian Order 3:27
02. Now Im Dead 4:32
03. Symptom of TheUniverse 5:34
04. Burn 4:58
05. Hate You 9:14
06. Love Song 3:18
07. Drugs 3:04
08. High 4:47
09. Paranoid Mother Fucker 4:07

Myspace

Bibilic Blood - Z'Ha Doom download

The Mire - Volume I [2009]



Udostępniona za darmo epka tego brytyjskiego zespołu, bardzo bogata jeśli chodzi o warstwę liryczną to ciekawa, choć skromna propozycja oscylująca pomiędzy sludgem i atmosferycznymi, pełnymi patosu momentami. Zdecydowaną zaletą tych dwóch utworów jest ich skomplikowana budowa muzyczna. Wielowymiarowe melodie, urywane rytmy rozszerzające i tak już dość dużą przestrzeń nie pozwolą na choćby chwilę nudy.

Tracklist:
01. Wheelwalker 6:22
02. Fears 5:50

Myspace

The Mire - Volume I download

The Devil and the Sea - Demo [2009]



Mocny i bardzo żywiołowy zespół z USA to mieszanka atmosferycznych przejść z gwałtownym i nieprzewidywalnym uderzeniem gitar. Po świetnie przyjętym debiutanckim albumie "Heart vs. Spine" zespół powraca w wielkim stylu przedstawiając materiał nesamowicie urozmaicony, o niesamowitej dawce ekspresji i agresji wykraczającej poza ogólnie przyjęte ramy. Każdy z kawałków na tej epce to klasyczne sludge`owe kompozycje łączące w sobie cechy post metalowej przestrzeni z brudem i przytłaczającymi riffami sludge`owych patentów. Pozycja obowiązkowa dla fanów Isis, Rosetty i tym podobnych zespołów.

Tracklist:
01. Ignition 2:36
02. Mother Furnace 10:35
03. The Monolith 3:33
04. Swallow the Anchor 8:31

Myspace

The Devil and the Sea - Demo download

Conan - Horseback Battle Hammer [2010]



Za tą chwytliwą nazwą kryje się brytyjski zespół preferujący ciężkie jak jasna cholera numery, z barwą gitar tak charakterystyczną i bardzo rzadko spotykaną. Każdy z kawałków na tym albumie nie tyle co dudnią, ale wręcz grzmią niczym Gniew Boży. Lekko ponad półgodzinny materiał to systematyczne i konsekwentne walcowanie i poniewieranie słuchaczem, pozbawiając go wszelkiej chwili odpoczynku. Nieubłagane, potężne uderzenia przychodzą niespodziewanie znikąd. Materiał jest niesamowicie "wilgotny", ociekający krwią i kawałkami mięsa. Tak brzmią odgłosy końca znanego nam świata. Album naszpikowany jest klaustrofobicznymi riffami, bardzo duszącymi i jednostajnymi, które w dużym stopniu potęgują uczucie braku powietrza. Nad całością brzmienia muzyki unosi się obdarzony dużym pogłosem oraz specyficznym echem wokal, którego brzmienie przypomina nawoływania dobywające się z głębi jaskiń. Niesamowicie udany debiut bardzo obiecującej brytyjskiej formacji.
Absolutna rekomendacja!

Tracklist:
01. Krull 8:58
02. Satsumo 5:28
03. Dying Giant 7:24
04. Sea Lord 10:43

Myspace

Conan - Horseback Battle Hammer download

Lords Of Bukkake - Lords Of Bukkake [2008]



Pochodzący z Barcelony zespół tworzony przez członków m.in. Sons Of Bronson czy Cuzo przedstawia nam bardzo ciekawy album, rozbujany w bluesowych rytmach. Ciężkie i leniwie rozwijające się kompozycje trwające grubo ponad dziesięć minut to bardzo dobre doom`owe granie, o urozmaiconych riffach często wspomaganych wolnymi i psychodelicznymi solówkami. Album przyspiesza tylko przez moment sprawiając monumentalne wrażenie niesamowitych przestrzeni, wielokrotnie zostaniemy zaskoczeni niespodziewaną zmianą akcji. Wokalista wydając z siebie bardzo charakterystyczne skrzeczące odgłosy dopełnia całości. Fali Sleep, Weedeater, Bongzilla czy nawet Electric Wizard będą w pełni usatysfakcjonowani powolnymi utworami tego świetnego zespołu.

Tracklist:
01. Black Lung 18:46
02. No Excuses
03. Applicants
04. Devil's Rain

Myspace

Lords Of Bukkake - Lords Of Bukkake download

Wake Up On Fire - Wake Up On Fire [2005]



Na samym wstępie dodam, iż największą zaletą tego albumu są niesamowite wokale. Wszyscy, którzy uwielbiają pokręcone, chore, obleśne ponure czy jak je tam zwał znajdą je na tym właśnie krążku. Każdy z utworów obdarzony jest właśnie takimi wokalizami i bardzo dobrze, album nabiera głębszego wymiaru dzięki temu. Pozostała warstwa kompozycyjna poszczególnych utworów to mocno połamane tempa, bardzo agresywne riffy, czy też bardzo duży ogólny ciężar. Album pozostawia bardzo dobre wrażenie dzięki ciekawemu podejściu do tematu i połączeniu mocnych i kakofonicznych momentów z subtelniejszym graniem ocierającym się o atmosferyczny sludge, z pięknymi głębokimi melodiami. Album pełen kontrastów. Niestety kapela się rozpadła, muzycy poszli własnymi drogami.
Absolutna rekomendacja!

Tracklist:
01. Green Mouth 4:13
02. Dust 3:21
03. Oubliette 2:04
04. Holes 6:46
05. Will To Be Hollow 8:33
06. Four White Walls 6:46

Myspace

Wake Up On Fire - Wake Up On Fire download

Zonderhoof - Zonderhoof EP [2007]



Udostępniona przez ten brytyjski zespół półgodzinna ekpa to długie, mocne oraz instrumentalne utwory. Lekko tajemnicze i niepokojące brzmienie zespołu wprowadza nutkę niepewności w słuchaczach. Poszczególne kawałki w ciekawy sposób jednak hipnotyzują i przykuwają uwagę do materiału, i nie jest to raczej zasługa dość kontrowersyjnej okładki:-)
Jedyne co można zespołowi zarzucić, to fakt braku wokali. Momentami muzyka aż się prosi o pogłębiające pokłady agresji wokalizy.

Tracklist:
01. Bilge Rat 6:47
02. Varkens 7:54
03. All Your Witches And Bitches 9:00
04. Zub 6:28

Myspace

Zonderhoof - Zonderhoof EP download

Beard]+. - Basement [2010]



Połączenie dronów z noisem do najłatwiejszych nie należy, dlatego też taka forma ekspresji nie znajduje jeszcze zbyt wielu zwolenników. To raczej zamknięte grono, które przez fanów klasycznie rozumianej muzyki jest raczej spychane na margines sztuki jaką niewątpliwie jest muzyka. Wielokrotnie spotykałem się z zarzutami i nierzadko pretensjami "niedzielnych słuchaczy" jakoby muzyka noise czy już nieco mniej drone, to tak naprawdę nie muzyka! trzeba postawić jednak dość trudne pytanie, którego niestety większość ludzi nie rozumie. Mianowicie, gdzie znajduje się granica która wyznacza kres czegoś co można nazwać muzyką. Sam długo do takiego wniosku dochodziłem i jestem w stanie stwierdzić, iż taka bariera zwyczajnie nie istnieje, bądź ludzie sami na siłę starają się odciąć za pomocą granic, barier, drutu kolczastego czy cholera wie czego jeszcze. Czy można jednoznacznie stwierdzić że muzyka Merzbow to nie muzyka? Rzesze fanów japońskiego artysty staną murem za swym idolem i powiedzą, że oczywiście twórczość Merzbow to także muzyka. I mają całkowitą rację. Kto może stwierdzić czy ambientowe szumienie drzew, ćwierkanie ptaków czy odgłos wbijanego w drzewo gwoździa to nie jest muzyka. Cisza w brew pozorom to także rodzaj muzyki, tak wielokrotnie używana przez niezliczone zastępy artystów. Potrzebne jest w takim przypadku wyjście poza standardowe ramy jakimi opisywana jest powszechnie taka sztuka. Arytmiczne tempa, bez jakiegokolwiek schematu, czy kakofoniczne, komputerowo generowane dźwięki to też muzyka, wymagająca o wiele więcej od słuchacza, niż standardowo rozumiane czyste i suche pojęcie. Zachęcam do zapoznawania się z taką formą ekspresji, można naprawdę spotkać istne perły w miejscach, w których do niedawna słyszeliśmy tylko szum czy hałas.
Wracając do tematu postu. Beard]+. to brytyjski projekt do którego idealnie pasują moje słowa powiedziane wcześniej. To podróż w przeszłość, kiedy jako dziecko eksplorowałem wszelkie piwnice, lochy czy strychy. Każdy dźwięk miał swoje pochodzenie, swój smak choć genezy wielu z nich zwyczajnie nie znaliśmy. Przez te wszystkie lata zdolność słyszenia wielu ciekawych dźwięków zwyczajnie stępiła się o współczesny sposób życia polegający na ciągłym biegu, pośpiechu i braku chwili na posłuchanie otaczającego nas świata.
Takim właśnie zwolnieniem jest ten album, który przez muzyków został udostępniony za darmo.
Absolutna rekomendacja!

Tracklist:
01. Walls 10:52
02. Ocean 7:11
03. Forest 4:59
04. Bloated 5:55
05. Final 9:30

Myspace

Beard]+. - Basement download